Pobierz bezpłatną wersję próbną Solid Edge
Innoform 2020
Midas NFX

Zakrzywiony gigant - PHILIPS 499P9

21.05.2019 Skomentuj pierwszy

Jako jeden z pierwszych miałem okazję testować ten nietuzinkowy sprzęt Philipsa - monitor ultra panoramiczny, model 499P9. Już przy odbiorze paczki gabarytów sporej RTV-ki można się domyśleć z jakiej wielkości sprzętem ma się do czynienia.

Zacznę klasycznie od specyfikacji. Wyżej wspomniany monitor ma 49'' o niespotykanych proporcjach 32:9 i rozdzielczości Dual QHD 5120:1440px.

Test monitora PHILIPS 499P9 na 3DCAD.pl

Na opakowaniu pierwsze co rzuca się w oczy to piękny nadruk z wizualizacją tego co czeka na nas w środku. Jest tylko jedna uwaga - na górnej stronie opakowania widnieje napis "Do not open from this side", który w euforii można łatwo pominąć i rozpakować karton nie od strony zalecanej przez producenta. Reasumując karton otwieramy odwrotnie niż podpowiada nam logika i obrazek, co przy tych gabarytach nie jest bez znaczenia.

Rozpakowywanie monitora PHILIPS 499P9

Pierwsze naszym oczom ukazują się dokumenty typu instrukcje "quick start", instrukcja rozpakowania i montażu oraz karta kalibracyjna. Pod nimi znajduje się dość bogaty zestaw okablowania (6 sztuk) m. in.:

  • przewód zasilający
  • HDMI - HDMI
  • Display Port - Display Port
  • USB-C - USB-C
  • USB - USB-C
  • USB - USB-up

Załączone kabe do monitora PHILIPS 499P9

Kolejnym elementem który wyłania się już po wyjęciu dokumentów i kabli to tył podpórki monitora. Tak naprawdę powinienem użyć słowa podpory. Ten element jest naprawdę ogromny jak na tego typu komponent. Dolna ramka na której opiera się cała konstrukcja wykonana jest z  aluminium. Ma wielkość mniej więcej 15 calowego laptopa.

Podstawa, stopa monitora PHILIPS 499P9

W tym momencie od matrycy dzieli nas już tylko gruby blok styropianu. Po jego wyjęciu naszym oczom ukazuję się tył ekranu zabezpieczony workiem ochronnym. Wyjęcie matrycy i montaż na "stopce" nie należy do najłatwiejszych. Przy gabarytach 1194x369mm i przekątnej 124cm zachowuje się trochę jak żagiel na wietrze. Gabaryty to nie jedyny kłopot przy instalacji matrycy na dostarczonej nodze. Pierwszy montaż przysporzył mi kłopot nieprecyzyjnym umieszczeniem otworów. Nie wiem czy to w monitorze, czy w stopce, ale musiałem się sporo nagimnastykować by śruby znalazły się we właściwym miejscu (dwie dodatkowe ręce na pewno ułatwią montaż). Wracając jeszcze do stojaka, to mimo niespotykanych gabarytów monitor na nim faluje gdy korzystamy z przycisków funkcyjnych. Przyczyny szukałbym raczej w niefortunnym ich ulokowaniu z prawej strony u dołu matrycy. W centralnym punkcie ich używanie nie powodowałoby falowania całego monitora.

PHILIPS 499P9 po złożeniu

Złożony monitor robi niesamowite wrażenie. Dla osoby pracującej na setupie 2x24’’ to zupełnie inna liga, inny gabaryt. Dla tych co pracowali dotychczas na jednej matrycy w proporcjach 16:9 to już będzie zupełny szok. Na blacie roboczym gdzie dotychczas swoje miejsce miały dwa wspomniane wyżej ekrany i gdzie zajmowały one nie więcej niż 2/3 szerokości (blat ma 150cm) ten dryblas zajmuje więcej niż 90% dostępnego do pracy horyzontu. Gdzieś tam z tyłu, za plecami miejsce znalazły głośniczki. Właśnie... głośniczki monitor ma również wbudowane, nie są to membrany godne melomana lecz do codziennej pracy wystarczą (2x 5W). Jeśli patrzeć na walory estetyczne to ten rozmiar ekranu połączony z zakrzywioną matrycą nadaje niesamowity efekt na każdym geekowym biurku.

Waga monitora to 11 kg bez podstawy i 15,3 kg po złożeniu. Na górze urządzenia znajduje się wbudowana kamera Windows Hello (takie windowsowe FaceId) jednak nie udało mi się tego zabezpieczenia uruchomić na Windows 10 mimo instalacji dodatkowego oprogramowania Philipsa. Kamerka bardzo łatwo się chowa w obudowę, pozostając praktycznie niezauważalna.

Kamera w monitorze PHILIPS 499P9

Szczególną uwagę należy zwrócić na mnogość złączy. Monitor posiada 2x HDMI, Display Port, USB-C, USB-up, RJ45, 3x USB 3.0 w tym jedno powershare oraz gniazdo AUX. Po drugiej stronie znajduje się gniazdo i włącznik zasilania.

Złącza monitora PHILIPS 499P9

Po instalacji monitora na biurku przetestowałem go z kilkoma urządzeniami. Rewelacyjnym rozwiązaniem jest wbudowana stacja dokująca USB-C, która sprawia że wszystkie urządzenia peryferyjne mamy wpięte bezpośrednio do monitora (który jest stacją) a z komputerem, w moim przypadku notebookem, łączy się cieniutkim kabelkiem USB-C. Dzięki takiemu rozwiązaniu zapominamy o zasilaniu, połączeniu monitor-komputer, sieci Ethernet i wszystkich akcesoriach USB. Rozwiązanie doprawdy wyborne.

Przechodząc do użytkowania sprzętu chciałbym zauważyć że jest to świetna alternatywa dla dwóch niezależnych monitorów postawionych obok siebie. Zakrzywienie ekranu sprawia, że przemierzając wzrokiem po całej matrycy, w każdym z punktów jesteśmy praktycznie w tej samej odległości od ekranu, przez co nie umknie nam żaden szczegół. Wbudowane w Windows przeciąganie do krawędzi stanowi podstawę zarządzania tak ogromną przestrzenią jaką mamy do dyspozycji przy tej rozdzielczości. Nie udało mi się znaleźć nic bardziej wyszukanego wśród wbudowanych rozwiązań hardware ani software producenta, by móc zarządzać tą przestrzenią w inny sposób. Wiem że inni producenci dostarczają takie rozwiązania, może ja po prostu za słabo szukałem. Jest za to rozwiązanie KVM dzięki czemu możemy wyświetlać obraz jednocześnie z dwóch źródeł czy to HDM1-HDMI2, czy HDMI-USB-C to nie stanowi problemu, ekran dzieli się na pół. Dwoma urządzeniami wejściowymi można zarządzać jedną klawiaturą i myszką.

PHILIPS 499P9 po złożeniu na biurku

Korzystając na co dzień z dwóch okien otwartych obok siebie, przykładowo środowisko programistyczne plus okno do podglądu aplikacji to w przypadku urządzenia Philips 499P9 mamy doskonałe do tego warunki. Świetnie spisuje się również w edytorze fotografii czy aplikacji z timeline’em np. do obróbki wideo.

Dwa okan programów na monitorze PHILIPS 499P9

Są jednak minusy tego super panoramicznego kombajnu. Niestety jeśli chcemy korzystać z niego na co dzień np. korzystać z zmaksymalizowanej przeglądarki to prawda jest taka że 99% stron internetowych nie jest gotowa na tego typu rozdzielczości. Efekt jest taki że na środku ekranu (jakieś 25-30% powierzchni) widzimy kontent, a po bokach niestety już tylko niezagospodarowana pustka. Wiele stron jest responsywnych, jednak ta responsywność działa nie w stronę ekstremalnego zwiększania, lecz zmniejszania rozdzielczości. Jeszcze gorzej jest w przypadku tzw. belkowych menu gdzie np. przycisk „home” mamy maksymalnie do lewej, a „wyloguj” maksymalnie do prawej. Podróż z jednej strony na drugą to już nie tylko kilometry dla myszki, ale dobra gimnastyka dla karku i jeszcze większy szok gdy przy pierwszym spojrzeniu na środek strony tych przycisków nie ma przy krawędziach jej marginesów (czyli w tych środkowych niespełna 30% ekranu). Takie samo niezagospodarowanie napotkamy przy oglądaniu filmów. Ekran wykorzystywany jest tylko po środku, a po bokach zostają nam czarne pasy.

Na zakończenie pragnę dodać iż nowość ze stajni Philipsa w postaci modelu 499P9 to prawdziwa gratka dla technologicznych freaków. Możecie wierzyć że każdy kto zobaczy ten ekran na Waszym biurku nie będzie mógł wyjść z podziwu nad jego majestatem. Jego niecodzienne proporcje sprawiają, że znane dotąd standardy 16:9 czy też 21:9 nie mają z tym ekranem żadnych szans. W anglojęzycznych vlogach ujrzeć można również jego właściwości gameingowe, niedane mi było mi jednak tego przetestować.

ZOBACZ RÓWNIEŻ ...
KOMENTARZE (0)
Nieznajomy musisz być zalogowany aby dodać komentarz.
E-mail:
Hasło: